Analog- czyli mój pierwszy raz z FED’em

by pasdenom

Więc…
Dzisiaj był wieeeelki dzień. Odebrałam swoje sierpniowe wyczyny z analogiem (i to był mój tzw. pierwszy raz). Dlaczego tak długo czekałam? Bo dopiero wczoraj oddałam kliszę do wywołania i skanu. Dlaczego dopiero wczoraj? Bo coś źle zrobiłam i Bartosz musiał ręcznie nawijać kliszę ;) A zanim dałam mu ten aparat, zanim to i tamto to wiecie jak to jest :P Co do zdjęć, hmmm. Nie wiem czy mogę być z siebie zadowolona. Niektóre wyszły ostre inne nie. Mam tylko małą rozkminkę, gdyż niektóre portreciaki są ucięte od góry. „Manekinem” była Paula, mój obiekt awaryjny ;) Na sesji był z nami Bartosz, spec od analogów. Z racji, że nie wiedziałam nawet jak założyć kliszę, był on nam niezbędny. No więc zapraszam na upokarzające mnie zdjęcia :P

 

To, co lubię w fotografii analogowej…? Dodaje charakteru i nie trzeba jej udoskonalać.

P.S. A ten odruch patrzenia na ekran po zrobieniu zdjęcia :D Dużo śmiechu było przy tej sesji ;)

Do napisania wkrótce. Jutro studyjna sesja z Agnieszką. O ile prześcieradło na szafie i lampę błyskową zewnętrzną plus kawałek białej tekturowej teczki przyklejony do lampy taśmą klejącą można nazwać studiem. No cóż, się okaże :D

Reklamy