Płaczem i krzykiem to załatwię.

by pasdenom

Dziś będzie inaczej. Dziwnie, aczkolwiek blisko Bezimiennej Duszy. Nazwałam siebie tak w wakacje 2009 roku pisząc miłosne wiersze do Niego. Dlatego, że tak naprawdę nie potrafię określić samej siebie. Mam wiele twarzy i wiele charakterów (to słowa bliskich mi ludzi). Nie potrafię odnaleźć się w jednej sferze. Egoistyczna egocentryczka. Zepsuta miłością do kariery Britney Spears i gadżetów Hello Kitty. Delikatną kobietką lubiącą czerwień. Słuchającą na przemian modern rocka i smooth jazzu. Ubierającą się w czarne Adidasy za kostkę i czerwone Conversy. Wczoraj długowłosa szatynka, dziś krótko obcięta ruda. Tańcząca taniec brzucha i salsę. Nierozsądna ja. Zbyt osobista by się pokazać, zbyt otwarta by się ukrywać. Bezimienna Dusza, po prostu, prawdziwie.

Tak, właśnie tak. Uwielbiam Volvo, więc mamusia na 18-ste urodziny dała mi Volvo :)

I chciałabym jeszcze raz być w Paryżu i ponownie przeżywać ten widok z samej góry.

And I love shoes!

I nie lubię siebie na zdjęciach…

… ale kocham te emocje na nich.

Uwielbiam Malibu, więc i tego nie brakło w 18-stkowym torcie.

No i kocham Jego.

Kaktusy są fajne, gdyż nie trzeba ich często podlewać ;)

A to, moje ulubione.

Już prawie kończę.

Jeszcze tylko reklama.

Koniec autoportretów.

Boję się tego.

 

Reklamy