Sztuka bez miłości nie istnieje.

by pasdenom

Dziś w nocy stał się cud :) Ruszyłam dupsko i zrobiłam pierwsze od wakacji zdjęcia. To tylko, ale dla mnie AŻ autoportrety. Jak to się narodziło? To dziwne. Nawiązując do tytułu wpisu. To hasło towarzyszy mi od paru dni. I w moim przypadku jest zasraną prawdą ;/ Wystarczył jeden wieczór styczności z tym, co mnie stworzyło a ja bez zastanowienia odwracam się, patrzę na stolik, na którym takowe auto zawsze powstają i biorę w ręce wszystko, co będzie mi potrzebne. Dosłownie bez chwili namysłu. Uczucie, którego nie da się opisać słowami. W głowie jedna piosenka, siedząca tam od jakiegoś miesiąca, a podczas robienia tych zdjęć repeat, repeat, repeat… i tak przez godzinę. To niesamowite jak coś, co kiedyś było całym światem może działać na ludzkie emocje i zachowania, mimo że tego już nie ma.

Always Black&White :)

 

 

Reklamy