Czerń, biel i to, jacy jesteśmy.

by pasdenom

Jak pewnie wiecie jestem miłośnikiem czarno-białych zdjęć. I już pewnie nie jeden raz wspominałam o tym, że uważam je za lepsze od tych kolorowych w dziedzinie fotografii portretowej. Bez tej całej kolorowej otoczki możemy bardziej skupić się na charakterze przedstawionym na zdjęciu, niż zachwycać się pięknymi barwami. Tutaj barwą jest sam człowiek. Jak robię komuś zdjęcie, bez znaczenia czy podczas sesji, czy w sytuacjach codziennych, to kiedy patrzę na tą osobę przez obiektyw od razu widzę, czy ktoś ma to „coś”, co wychodzi na zdjęciach i dodaje im tego „czegoś”. I nie chodzi o fotogeniczność. Żyjemy szybko, a dziś zrobienie jednego zdjęcia zajmowało 1/200 sekundy. Wydaje się niemożliwe, żeby w takim krótkim czasie uwiecznić jakiekolwiek emocje. Trudno jest mi o tym pisać, bo po prostu nie potrafię o tego określić. Jeśli ktoś ma w sobie coś magicznego, to aż chce się robić mu zdjęcia, a potem zachwycać się, nie swoją pracą i jakością, ale to jak ta osoba wygląda. Dzisiaj właśnie miałam dwa razy więcej zachwycania się. Obie z tych kobiet uwielbiam za to, że każde nasze spotkanie z obiektywem kończy się świetnymi zdjęciami. Są wspaniałe i to widać :)

IMG_9852

IMG_9840

IMG_9870

IMG_9849

IMG_9851

IMG_9850

A tym się teraz karmię

Reklamy